Otacza mnie cisza

 

Jedynym odgłosem jaki słyszę jest szum drzew
Zamykam więc oczy, wyłączając jeden ze zmysłów i ponownie zatapiam się w otaczającym mnie świecie
.
Pierwszym nowym odgłosem, jaki do mnie dociera jest bzyczenie owadów
Niby takie samo, a jednak tam gdzieś z prawej strony jest ono wyraźnie bardziej basowe
Po chwili gdzieś za mną trzasnęła gałązka – ciekawe, co ją poruszyło
Może to tylko mały króliczek, szukający pożywienia
A może jakieś większe zwierzę?
Słucham więc uważnie, czy pomiędzy szelesty i bzyczenie owadów wkradnie się jeszcze jakiś inny dźwięk
Nasłuchuję oddechu, mimowolnie cała sztywniejąc
Gdzieś z oddali dociera do moich uszu odgłos piły łańcuchowej

 

Po dłuższej chwili spomiędzy liści prześwitywać zaczynają promienie słoneczne
Czuję je na twarzy; czuję ciepło i delikatnie muskający moją skórę wiaterek
Ten nie powoduje szelestu liści, pozostawia natomiast miłe uczucie chłodu
Wyciągam przed siebie ręce chcąc złapać i watr i słońce

 

Zapach. Jest tak inny i tak piękny, że oddycham pełną piersią
Raz. Drugi. Trzeci.
Jeszcze więcej razy
Czuję drzewa. Czuję zapach jakim kwiaty przywołują do siebie pszczoły

 

Czuję, jak pod wpływem ciepła promieni słonecznych powietrze staje się aż duszne od nadmiaru słodyczy

 

Nagle do moich zmysłów dociera kolejny bodziec.
Coś delikatnie muska moją rękę
Czuję drobne nóżki przemykające po mojej skórze
Aż boję się otworzyć oczy, bo wstręt do owadów może to małe coś pozbawić miejsca chwilowego odpoczynku…

 

– Mamusiu możemy już wracać? –

 

Otwieram oczy.
Wszystkie zmysły wracają na swoje miejsce.
Kątem oka widzę odlatującego motyla. Widać to on zrobił sobie przystań na moim ramieniu.
Chwila westchnienia. Wstaję.
Tak. Wracam do swojego świata. Ale czy on tak naprawdę jest mój?