Nowy Sącz odwiedziliśmy przy okazji jadąc nieco dalej na południe Polski. Te okolice są mi właściwie kompletnie nieznane. No, może gdzieś tam z czasów podstawówki… Korzystając z tego, że do Szczawnicy, bo tam też się udawaliśmy można dojechać nie tylko od strony Zakopianki, postanowiłam nieco lepiej przyjrzeć się tym terenom. Udało się nam też zjeść w Nowym Sączu przepyszne naleśniki, ale poczytajcie sami…

Jak dojechać do Nowego Sącza?

Droga z Krakowa do Nowego Sącza jest prosta i w miarę szybka. Jeśli nie wybierzemy trasy A4, a pojedziemy „starą drogą” na Tarnów przy okazji można zwiedzić Wieliczkę (chociaż Kopalnia Soli to osobny temat i 2 godziny tutaj raczej nie pomogą), Bochnię (i tutaj Kopalnia Soli to osobny temat), Czchów (przepiękny Zamek w Czchowie – czynny tylko w sezonie letnim). 

Dlaczego Nowy Sącz?

Nowy Sącz  to jedno z najstarszych miast w Małopolsce. Był miastem królewskim.
Położony w dolinie Kotliny Sądeckiej, pomiędzy Beskidem Sądeckim, Beskidem Wyspowym, a Beskidem Niskim, w rozwidleniu rzek Dunajec i Kamienica Nawojowska. Lista zabytków samego Nowego Sącza jest naprawdę imponująca, a dokładając do tego liczne turystyczne szlaki spacerowe oraz możliwość zaplanowania dłuższej wycieczki po najbliższej okolicy sprawia, że Nowy Sącz jest świetną bazą wypadową w teren.
W Nowym Sączu działa też CIT – MSIT (Centrum Informacji Turystycznej – Małopolski System Informacji Turystycznej), więc nawet jeśli nasz przyjazd tutaj jest spontaniczno – odpoczynkowy to i tak jest możliwość, żeby aktywnie spędzić czas w najbliższej okolicy.

Gdzie zjeść w Nowym Sączu?

No i tak właśnie wjeżdżając do Nowego Sącza poszukiwaliśmy z Bączkiem miejsca na postój obiadowy. Restauracji, pizzerii i knajpek w mieście nie brakuje, ale jak wybrać coś dobrego?
 
Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię jadać w nieznanych mi miejscach. Daje to możliwość nie tylko kosztowania nowych potraw, ale i przypomina stare smaki z lat dziecięcych. Wiele miejsc, które odwiedzam kultywuje jeszcze tradycje lokalnej kuchni i przysmaków i można tam spróbować przysmaków, których nigdzie indziej nie znajdziemy.
Tym razem jednak, wędrując od parkingu wąskimi uliczkami trafiliśmy bez większych kłopotów na nowosądecki Rynek Główny. Zastanawiając się czym zapełnić dziecięcy pusty brzuszek przeszliśmy obok miejsca, które od razu wzbudziło moje zainteresowanie. NALEŚNIKARNIA.  

Naleśnikarnia na Rynku w Nowym Sączu 

Niewielki i miłe dla oka wnętrze, nastawione i na starszych i na młodszych i na rodziny z dziećmi. Uśmiechnięte panie za kontuarem i karta z naleśnikami na słodko i nie tylko. My spróbowaliśmy dwóch specjałów: naleśnika z kurczakiem, serem żółtym i pieczarkami i naleśnika gyros z sosem czosnkowym. Porcja duża, wypełniona po brzegi nie samym ciastem, ale smacznym i świeżym nadzieniem. Sos czosnkowy – miodzio! Szczerze mówiąc od razu przy zamówieniu zaznaczyłam Pani, że na miejscu zjemy połowę, a resztę Pani nam zapakowała (sosik dostaliśmy w małym osobnym pudełeczku – nie wiem, jak Wy, ale ja nie znoszę, jak mi ktoś od razu polewa sosem jedzenie…). Odgrzewane w mikrofali też dały radę.

Moja ocena 10/10
 
Adres: Rynek 31, Nowy Sącz
www:
adres Fb: Naleśnikarnia Nowy Sącz