Koninki znam nie od dziś. Dla mnie to miejsce pełne magii; ciche, spokojne; jednym słowem takie, w którym się po prostu odpoczywa. O samych Koninkach jeszcze nie pisałam, ale miałam okazję już niejednokrotnie wspominać Gorce i trasy Gorczańskiego Parku Narodowego. Pamiętacie choćby nasz wypad na Turbacz, o którym pisałam TUTAJ, czy choćby akcji „Bezpieczne Góry, Bezpieczne Szlaki”, którą na terenie Ostoi Górskiej Koninki organizował w roku 2012 (klik) i 2013 roku (klik) Gorczański Park Narodowy wspólnie z GOPRem, Policją oraz Strażą Graniczną.

W długi majowy weekend pojawiliśmy się w Koninkach, ponieważ bardzo zaprzyjaźnione miejsce – Akademia Aktywnych i Kreatywnych – zaproponowała wspólną zabawę na festynie turystycznym „Weekend z Gorczańskim Parkiem Narodowym”. Zebraliśmy się więc na krótki wypad w Gorce.

Koninki

Koninki to niewielka miejscowość leżąca u podnóża Turbacza. Właściwie powinno mówić się Poręba Wielka – Koninki, dlatego, że same Koninki  są tak zwanym „przysiółkiem” (osiedlem wiejskim). 

Koninki słyną z tego, że znajduje się tutaj jeden z najdłuższych gorczańskich wyciągów narciarskich oraz prawie 3 km tras zjazdowych. Główny stok ma długość 1,5 km i wiedzie ze szczytu Tobołowa aż pod sam ośrodek Ostoja Górska Koninki. Miejsce to jest doskonałe nie tylko zimą. Latem zarówno ośrodek, jak i działająca Kolej Linowa Tobołów stanowią świetną bazę wypadową na gorczańskie szlaki. 

Wielokrotnie miałam okazję korzystać z tego miejsca i nigdy nie ukrywałam, że stanowi dla mnie ostoję ciszy, odpoczynku i kontaktu z naturą. 

Koninki w lecie

Co ciekawego można robić w Koninkach, jeśli akurat nie odbywa się tam festyn turystyczny? Och, ogrom rzeczy 😉 Można na przykład poleżeć na trawie i posłuchać dźwięków natury. Można wybrać jedną z tras edukacyjnych i zrobić sobie spacer. Można wyjechać na Tobołów koleją linową i przejść się w kierunku Obserwatorium Astronomicznego. Można iść do Orkanówki.

I można zjeść pizzę.

Restauracja w Ostoi Górskiej Koninki

W restauracji ośrodka wypoczynkowego w menu znajdują się nie tylko dania barowe i obiadowe. Od jakiegoś czasu można tam również zjeść naprawdę dobrą pizzę, wypiekaną w piecu, z dużą ilością składników i przepysznym ciastem. To fajna alternatywa dla tych, którzy nie lubią typowo barowych posiłków.  Wybór jest spory, jak na miejsce, które nie specjalizuje się w tego typu daniach, a i przyznać muszę, że nazwy raczej zachęcają do próbowania. Podobnie zresztą, jak ceny. 

Pizzę lubi właściwie każde dziecko. Jeśli zatem nie mamy zaufania do domowej, koninkowej kuchni obiadowej to polecam! Mateusz mówi „PYCHA”.