Cieszący się powodzeniem wpis z cyklu „Alfabet turysty” doczekał się w końcu kolejnej odsłony. Tym razem chciałam w formie alfabetu pokazać moje miasto rodzinne, czyli Kraków. To, co znajdziecie tutaj, to miejsca i wydarzenia powiązane w jakikolwiek sposób z Krakowem właśnie. Przy niektórych informacjach pojawią się odnośniki do wpisów wcześniejszych – bardziej obszernych, ale i dzięki temu bardziej inspirujących. Druga część alfabetu przed Wami, a jeśli nie czytaliście pierwszej zapraszam tutaj:

Alfabet turysty – Kraków część pierwsza

J jak Jura Krakowsko-Częstochowska

Południowa Polska, od Częstochowy, przez Ogrodzieniec, aż po Kraków to właśnie ona. Jura! Przeszło 80 km pięknego krajobrazu dostępnego dla wszystkich, przeplecionego charakterystycznymi skalnymi ostańcami i oferujący bogatą paletę możliwości spędzenia czasu 😉 Jednym słowem – dla każdego coś fajnego!

Według wielu źródeł 6 najpiękniejszych miejsc Jury, to:

Z pewnością dla zmotoryzowanych i niezmotoryzowanych Jura Krakowsko-Częstochowska jest doskonałym miejcem na wycieczkę rodzinną i nie tylko.

K jak Kazimierz

Krakowski Kazimierz słynie z trzech rzeczy. Po pierwsze jest dzielnicą żydowską i znajdują się tutaj synagogi oraz doskonałe restauracje z prawdziwie żydowską kuchnią. Po drugie na Kazimierzu znajduje się ogrom klimatycznych knajpek. A po trzecie – zapiekanki. Na Placu Żydowskim w okrąglaku wiecznie stoją kolejki po najsmaczniejsze zapiekanki, z których słynie Kraków. Koniecznie musisz odwiedzić to miejsce!

L jak Lajkonik

Lajkonik to ubrany w orientalny strój z przytroczonym sztucznym konikiem brodaty jeździec, który w oktawę Bożego Ciała wyrusza w pochód po Krakowie. Uderzenie jego buławą przynosi szczęście, a Pochód Lajkonika stał się tradycją i ściąga tłumy nie tylko Krakowian. Lajkonika można zobaczyć dwa razy do roku – w drugi dzień Świąt Wielkanocnych, tzw. Lany Poniedziałek – kiedy na Salwatorze odbywa się Emaus oraz podczas pochody w oktawę Bożego Ciała, kiedy Lajonik wędruje od ulicy Senatorskiej do klasztoru Sióstr Norbertanek.

Ł jak ŁAŁ.

Kraków Łał. Lokalna inicjatywa targowa skupiona na branży dziecięcej i niemowlęcej. o targi rękodzieła zabawek, ubranek i akcesoriów dla dzieci i niemowląt. Początkowo skupieni na lokalnych twórcach organizatorzy w kolejnych edycjach postawili na rozwój i w obecnej chwili Kraków ŁAŁ to jedne z największych i najbardziej rozpoznawalnych ogólnopolskich targów dla dzieci i niemowląt. Więcej o targach tutaj.

M jak muzea

W Krakowie muzeów jest dużo. Poza budynkiem głównym i filiami Muzeum Narodowego  w Krakowie oraz Muzeum Historycznym, Kraków zaprasza do odwiedzenia tak niesamowitych miejsc, jak Muzeum Armii Krajowej, Muzeum Sztuki Współczesnej, czy choćby Centrum Sztuki i Kultury Japońskiej. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie, a część z muzealnych wystaw w wielu miejscach posiada wolny wstęp w wyszczególnione dni otwarte. Można więc planując wycieczkę do Krakowa niewielkim kosztem zobaczyć miasto i z tej strony.

N jak Nowa Huta.

Największa pod względem powierzchni dzielnica Krakowa, która słynie z dwóch rzeczy – Huty im. Tadeusza Sędzimira (niegdysiejszej Huty Lenina) oraz tego, że jest niebezpieczna 🙂 Huta jet oddziałem wielkiej kompanii Arcelor Mittal i produkuje stal i do roku 2010 była jedynym w kraju producentem blachy o grubości powyżej 6 mm. Tyle teorii, a gdzie praktyka? Budynki huty w większości stoją puste lub dzierżawione, ponieważ huta nie działa już w takim zakresie,jak na początku istnienia. Są one ogrodzone i niedostępne, ale i tak taki postindustrialny widok robi wrażenie 🙂 Co do tego drugiego stwierdzenia mogę powiedzieć tyle, że po zmroku każde miejsce może być niebezpieczne, a skrajne przypadki zdarzają się wszędzie. 

Nowa Huta to nie tylko huta i bloki, jak się niektórym wydaje. To świetne miejsce na wycieczki popołudniowe i dopołudniowe i całodzienne i w ogóle uważam, że Nowa Huta zdecydowanie warta jest poznania.

Ja już szykuję post o tej dzielnicy i jeśli tylko się pojawi – podepnę go tutaj.

 

 

***    ***    ***    ***    ***

 

Jak widzicie, kolejna część alfabetu turysty o Krakowie już za nami. Kolejna część się pisze, tak więc – do zobaczenia na krakowskich ulicach 🙂