Nosal jest jednym z takich szczytów, które kojarzą się nam z wysokimi górami i pięknymi widokami. A może jednak nie? Przygotowując się do wyjazdu w góry szukałam takiej tras, która będzie jednocześnie bogata widokowo i niezbyt trudna do przejścia. Padło na szlak zielony z Kuźnic. Wybrałam ten szczyt z dwóch powodów. Pierwszy już podałam – musiało być niezbyt wymagająco, żeby Bączek mógł trasę pokonać o własnych siłach i do tego z ładnymi widokami, żeby za bardzo nie marudził. Drugim powodem było takie dobranie trasy, by zacząć  i zakończyć w jednym miejscu. 

Zielony szlak na Nosal

Zielony szlak na Nosal zaczyna się i kończy w Kuźnicach. No, prawie że 🙂 Na szczyt można wyjść z dwóch stron: albo od przystanku Murowaniec, albo od samych Kuźnic właśnie. My na początek trasy wybraliśmy tą pierwszą opcję, choć wyjście od strony Kuźnic jest nieco mniej forsowne. 

Trasa ta jest ciekawą opcją dla tych, którzy nie mają odpowiedniego treningowego przygotowania do forsownych, górskich wycieczek. Doskonale sprawdzi się również jako „odpoczynkowa” wycieczka po bardziej forsownym wyjściu w góry. 

Zakopane

O Zakopanym już nieraz pisałam. Byliśmy na Gubałówce, byliśmy w Dolinie Kościeliskiej, byliśmy również na Sarniej Skale i w Dolinie Białego. Bardzo miło wspominam również wypad nad Morskie Oko, choć przyznaję, że wolę mniej zatłoczone miejsca. Samo Zakopane też już wielokrotnie zwiedzaliśmy spacerując po klimatycznych uliczkach z dala od oklepanych Krupówek i centrum. Naszą bazą wypadową ponownie był Butorowy Residence z przepięknymi apartamentami i dojazdem bez korków 😉 

Co trzeba wiedzieć ruszając na Nosal?

Przede wszystkim to, że trasa nadaje się dla chodzących dzieci, ale niekoniecznie dla wózków. Podejście od strony przystanku Murowaniec jest dość strome i kamieniste. Drugą ważną rzeczą jest to, że jeśli ma się lęk przestrzeni, to widoki, jakie ten szlak oferuje mogą przyprawić o palpitacje serca. 🙂 Trzecią ważną informacją jest to, że jeśli planujecie zaczynać (tak, jak i my) od tego bardziej stromego podejścia, to zarówno z centrum miasta, jak i od Kuźnic jest kawałek do przejścia. Oczywiście nie jest to problem, bo idzie się po chodniku, ale młodszym dzieciom podejście na szczyt może wtedy sprawić tudność. Na szlaku nie znajdziecie też żadnych sklepów, więc trzeba się we wszystko zaopatrzyć i dobrze zapakować plecaki 😉

Trasa z dzieckiem

Wyjście na Nosal zajmuje niewiele ponad 30 minut. Mówiłam już, że ten wariant, kiedy wychodzimy od strony przystanku Murowaniec ma dość strome podejście. Niemal w połowie trasy drzewa przerzedzają się i w prezencie dostajemy przepiękne widoki na Kuźnice, Zakopane oraz charakterystyczne dla tego szczytu skalne fomacje. Jeśli nasze dziecko jest ruchliwe proponowałabym uważać, ponieważ stromizny i urwiska nie są w żaden sposób zabezpieczone. Schodząc ze szczytu w kierunku Nosalowej Przełęczy uwaga na śliskie miejscami kamienie. 🙂

Co zobaczymy ze szczytu?

Skalny szczyt Nosala otwiera nam widoki na Czerwone Wierchy i Giewont. Prawie spod szczytu widać Kuźnice wraz ze stacją dolną kolei na Kasprowy Wierch. Z drugiej strony możemy zobaczyć panoramę Zakopanego oraz Podhala.

Z Nosala w stronę Kuźnic.

Zejście w stronę Kuźnic nie nastręcza wielu trudności. Może poza śliskimi kamieniami na początku. Potem trasa biegnie przez las. Jeśli wcześniej padało, może być błoto, ale szlak ten nie należy do wymagających. Mniej więcej w połowie drogi trasa rozwidla się. Można iść bezpośrednio pod kolej linową, a można też odbić w bok na Olczyską Polanę. Zejście ze szlaku w Kuźnicach to wyjście niemal na parking przy stacji dolnej kolei linowej na Kasprowy. Niemal zawsze w sezonie kręci się tam sporo ludzi. Nie tylko ze względu na kolejki do kasy wyjazdu, ale również dlatego, że przebiegają tamtędy inne szlaki:

zielony – na Kasprowy Wierch

niebieski – na Giewont Drogą Brata Alberta

niebieski – wiodący do schroniska Murowaniec

żółty – na Przełęcz między Kopami.

Schronisko Murowaniec

Jeśli macie czas i siłę polecam jeszcze wyjść do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej, a po drodze odwiedzić Pustelnię Brata Alberta. Wyjście nie nastręcza trudności, choć jest dość mozolne. Warto podejść choćby kawałek w górę, by obserwować kolejkę ruszającą do góry lub wracająca ze szczytu Kasprowego Wierchu.