Mój sposób na nudę podczas zimy.

mój sposób na

Gdy przeszkodą do wędrówek po górach i dolinach staje się pogoda nie oznacza to, że należy siedzieć w domu i czekać do wiosny lub lata. Gdy pogoda za oknem nie pozwala na wyjście w trasę poza miasto chętnie korzystamy z tego, co dzieje się w naszym mieście. A dzieje się dużo. Poznajcie nasz sposób na nudę i złą pogodę na każdy dzień roku.

Sposób na nudę, czyli co robimy, gdy za oknem szaro i brzydko.

Zima nie sprzyja wyjściom gdziekolwiek, a przynajmniej nie z dziećmi i bez odpowiedniego przygotowania. Nie każdy zdecyduje się na wyprawę w góry lub nawet poza Kraków, gdy pogoda za oknem jest … niepewna. Ale nie oznacza to, że powinniśmy tylko i wyłącznie siedzieć przed tv lub ekranem komputera. Podzielę się z Wami moimi sposobami na ciekawy weekend w gronie rodzinnym i z wedrówkami w tle 🙂

Poznajemy Kraków

Najprostszym sposobem na nudę jest spacer. Jeśli nie ma możliwości skorzystania z dobrodziejstwa zimy, czyli śniegu na przykład w ilościach odpowiednich do tego, by zrobić bałwana szukamy miejsc, które w zimie są równie strakcyjne, jak latem. Z tym, że w lecie ich nie odwiedzamy, bo wolimy wyjechać poza miasto na przykład…

Idziemy do Muzeum

W Krakowie Muzeów nie brakuje. Większość z nich nastawiona jest nie tylko na turystów, ale i na rodzinne zwiedzanie. Ciekawą opcją są muzealne ścieżki przystosowane dla dzieci – specjalne aplikacje, które wzbogacają samo zwiedzanie i sprawiają, że dziecko w muzeum się nie nudzi. To też sposób na to, by zachęcić rodziny do odwiedzania lokalnych muzeów, skansenów i czerpać z tych miejsc jak najwięcej.

Warto wiedzieć, że większość krakowskich muzeów ma tzw dzień otwarty, kiedy za wejście się nie płaci. To duża ulga dla portfela, zwłaszcza, jeśli mamy więcej niż jedną pociechę. Polecam sprawdzić zwłaszcza te dwa największe: Muzeum Narodowe w Krakowie oraz Muzeum Historyczne w Krakowie. Obydwa nastawiając się na zwiedzających w różnym wieku przygotowały szereg atrakcji od książeczek z mapkami, poprzez aplikacje mobilne (zwiedzanie muzeum ze smartfonem lub tabletem), aż po specjalne spotkania połączone z warsztatami. Te ostatnie zwykle są płatne, ale są to takie kwoty, które nie nadszarpną bardzo naszego budżetu domowego.

Porządkujemy zdjęcia z wakacji.

Co prawda wymaga to od nas siedzenia przed komputerem (my większość zdjęć mamy właśnie w plikach na komputerze), ale jest to doskonała okazja do wspomnień. Przy okazji spędzamy czas rodzinnie i mamy okazję do zaplanowania kolejnych wycieczek bliższych i dalszych. Zwłaszcza młodszym dzieciom przydaje się powrót do miejsc znanych z wypadów turystycznych, bo możemy wtedy przemycić im raz jeszcze informacje i wartości, które powinny stamtąd wynieść. 

Odkurzamy pamiątki.

Zwykle przy okazji jakiś większych porządków okazuje się, że z wakacyjnych wojaży mamy ogromną ilość pamiątek (nie tylko tych kupionych). Pochmurne, zimowe, niedzielne popołudnie to świety czas na to, by znaleźć dla nich miejsce, powspominać gdzie i przy jakiej okazji je zdobyliśmy. Bardzo często z tych mniejszych i niekupionych powstaja inne, ciekawe konstrukcje. Muszelkami lub kamyczkami można ozdobić ramkę na zdjęcia, z dużych kamieni można zrobić „wystawę” lub ozdobić nimi akwarium, czy donice z kwiatami… Zakupione magnesy pięknie prezentują się na lodówce lub tablicy magnetycznej razem z biletami, fotkami, czy kartkami pocztowymi. Mozliwości jest niemal tyle samo, co pomysłów. A jak brakuje pomysłów, to sięgamy po filmiki na YT lub zaglądamy do blogów DIY.

Robimy plakaty

Ciekawa, kreatywna zabawa nie tylko dla miłośników i miłośniczek rysowania. Z naszych wypadów zwykle wracam z dużą ilością folderów i ulotek. Aby ich nie magazynować na dużej kartce papieru robimy z nich wycinanke albo kolaż, który jest wspomnieniem wspólnie spędzonego czasu. To mój sposób na to, by zająć czymś Bączka na dłuższy czas 😉 Korzyści są obopólne – ja mam chwilę dla siebie, a Bączek poczucie, że robi coś ciekawego. Sam stara się też wyszukiwać na naszych wycieczkach wszelkiego rodzaju materiały, z których później może tworzyć swoje plakaty.

Bierzemy udział w eventach i spotkaniach.

W Krakowie jest ich po prostu ogrom. W grudniu są kiermasze przedświąteczne, w okresie bożonarodzenniowym – szopki, w styczniu WOŚP. Poza tym lokalnie w dzielnicach odbywa się mnóstwo spotkan tematycznych kierowanych właśnie do dzieci. Czasem wybieramy się do którejś galerii, ale nie na zakupy, a np zobaczyć wystawę rzexb z piasku, czy lodu, lub budowle z klocków lego. Ważne jest to, że nie siedzimy w domu.

Pogoda nie jest przeszkodą.

Zwykle przeszkodą jest niechciej, brak czasu lub brak kasy. Ale jak to mówią – dla chcącego nie ma nic trudnego 🙂 A Wy? Jakie macie sposoby na nudę podczas zimy? Podzielcie się, chętnie poczytam i wypróbuję.

8 thoughts on “Mój sposób na nudę podczas zimy.

  1. Lata studiów… Barwne korowody studentów w maju w czasie Juvenaliów. 😉 Eh… To były czasy 😉

  2. Hej! 🙂

    Do Krakowa pozostał mi przeogromny sentyment. Lata studiów, zawarte tam przyjaźnie – z łezką w oku się wspomina!

    Co do zdjęć z wakacji – też mnie to czeka 🙂

  3. Cieszę się, że pomogłam 😉 Ja zawsze mam z tym ogrom pracy, bo po naszych wycieczkach jest sporo fotek do ogarnięcia. Zimowe wieczory są zapelnion do cna! 🙂

  4. Hanna Kuo – korzystajcie 🙂 My też się staramy bywać jak najczęściej 🙂

  5. Dzięki za infomrację odnośnie wolnych wejść do muzeów! Uwielbiam muzea i na pewno będę przyzwyczajać dziecko do tego! Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *