Wycieczki szkolne

przetarte szlaki polecają

Wycieczki szkolne

Kto z nas nie pamięta tego pełnego zniecierpliwienia wyczekiwania na wycieczkę szkolną, czy wyjazd klasowy? Tej radości, że „będzie wolne” i bez rodziców? I podekscytowania w oczekiwaniu na nową przygodę? Ja pamiętam! Ostatnio nawet natchnęło mnie i razem z Bączkiem oglądaliśmy zdjęcia z wycieczek klasowych i szkolnych z moich lat nauki 😉 Wróciliśmy też do jego wyjazdów z poprzednich klas i pamiątek, jakie z nich przywiózł.

Wycieczka okiem dziecka

Pamiętam, że gdy tylko pojawiał się temat samego wyjazdu razem z koleżankami namawiałyśmy się, która z którą będzie w pokoju i co ze sobą zabierze na wyjazd. Snułyśmy plany, w co ubierzemy się na pierwszą dyskotekę. Czas oczekiwania na wycieczki szkolne to chyba najlepiej zapamiętane przeze mnie emocje. I największe rozczarowania, jeśli mówimy o relacjach z koleżankami i kolegami.

Bączek też przeżywał swoje pierwsze wyjazdy, niezależnie, czy mówimy o wycieczkach jednodniowych, czy wyjeździe na zieloną szkołę, obóz w trakcie ferii, czy wakacyjną kolonię. Podpytałam Młodego, co najbardziej zapamiętał z każdego z miejsc, w których miał okazję być i okazuje się, że nie zawsze samo miejsce było ciekawe. Czasem pamiętał zabawy z kolegami, czasem pojedynczą wycieczkę, a czasem narzekał na opiekunów. Jak to dziecko 😉

Dzieci bardzo mocno przeżywają takie atrakcje. Właściwie niezależnie od wieku oraz stopnia samodzielności. Emocja są różne i okazywane są w różny sposób. Jedno dziecko płacze, dopóki widzi rodziców, znakomicie bawi się, gdy Ich nie ma i znów płacze, gdy wraca. Inne frustrację i lęki maskuje zachowaniem, a jeszcze kolejne, zwykle doskonale samodzielne podczas wyjazdu przestaje radzić sobie z najprostszymi czynnościami. Skąd wiem? Z opowieści mojego syna.

Okiem rodzica

Tak bardzo, Jak pamiętam swoje pierwsze wycieczki szkolne, tak bardzo przeżywałam pierwsze wyjazdy Bączka. Przed tym chyba żaden rodzic się nie ustrzeże 🙂 Niepokój, czy dziecko sobie poradzi mieszał się z niepewnością, czy na pewno dobrze się czuje, ciepło się ubiera, jest grzeczny, śpi spokojnie, jest zadowolony i czy dobrze dogaduje się z rówieśnikami (niepotrzebne możecie skreślić).

Wyjazd dziecka na wycieczkę to wyzwanie. Pakowanie z listą, a właściwie listami rzeczy (żeby niczego nie zapomnieć zwykle mam 2 – jedna do zapakowania dla mnie, a druga dla dziecka, żeby wiedział co ma i z czym ma wrócić :)), kieszonkowe (czy dawać i ile), wałówka (lub nieco precyzyjniej prowiant wycieczkowy) – niby nic, a jednak każdy element jest tak samo ważny.

Wyjazd na wycieczkę szkolną wiąże się z koniecznością zaufania zarówno własnemu dziecku, Jak i opiekunom wyjazdu. Jeśli mówimy o wycieczce szkolnej, to właściwie nie ma z tym problemu, o zazwyczaj opiekunami na takich wyjazdach są nauczyciele uczący, a nierzadko sami rodzice. Inaczej sprawa wygląda, jeśli nasza pociecha wyjeżdża na wycieczkę z biura podróży, gdzie kadra wychowawców to najczęściej osoby, których nie znamy. Obecne standardy wyjazdów nie pozwalają na zatrudnienie w osobie opiekuna kogoś, kto nie ma odpowiednich uprawnień, ale Jak wiemy z doświadczenia uprawnienia to nie wszystko. Liczy się też podejście oraz plan wycieczki. Im bardziej atrakcyjny, tym więcej wymaga od opiekunów koncentracji.

Wyjazdy jednodniowe

Chyba najbardziej popularna forma organizowania wyjazdów szkolnych. Po pierwsze nie ma noclegu poza miejscem zamieszkania, który wśród dzieci i młodzieży bywa niekiedy problematyczny. Po drugie mogą być stosunkowo tanie (a na pewno tańsze niż wyjazdy wielodniowe). Wyjazd jednodniowy najczęściej bywa zorganizowany przez miejsce, do którego się udajemy. Oczywiście nauczyciel odpowiada za przejazd (który trzeba zamówić), ale samo zwiedzanie i przekazywanie wiedzy i informacji należy już do osoby zatrudnionej na miejscu. Ja ze swoich szkolnych lat najlepiej wspominam wyjazdy zakończone ogniskiem. Szczerze mówiąc nie bardzo pamiętam same wycieczki, ale ogniska do tej pory, po wielu latach wciąż pokazują mi wspomnienia ukryte w zakamarkach mojej pamięci.

Wyjazdy z noclegiem

W szkołach chyba najczęściej spotykam się z zielonymi względnie białymi szkołami. Kilkudniowe wyjazdy cechują dwie rzeczy: po pierwsze zwykle jedzie na nie cała klasa (względnie więcej), a po drugie: szkoła to szkoła – dzieciaki oprócz odpoczynku mogą się tam uczyć. Mogą, nie muszą. To zależy w dużej mierze od nauczyciela, szkoły i klasy (wieku uczestników). Spotkałam się też z rajdami klasowymi oraz wyjazdami integracyjnymi, chociaż te ostatnie to raczej domena firm i instytucji.

Wyjazdy za granicę

Szkolne wycieczki za granicę zwykle organizowane są w klasach językowych i ściśle związane są z nauką konkretnego języka obcego. Dzieci moich znajomych uczęszczające do klas lub szkół językowych zwykle raz do roku mają możliwość poznania innego kraju. Chciałoby się powiedzieć, że chodzi o język i kulturę, ale nieważne, Jak bardzo staraliby się nauczyciele, dzieciaki i tak jadą „zobaczyć trochę świata”. Najbardziej popularne kierunki to Anglia, Hiszpania i Włochy. Przynajmniej tak wynika z wywiadu, który przeprowadziłam wśród znajomych. Wycieczki szkolne do Anglii wiodą tutaj prym. Może z racji tego, że język angielski jest tym, którego najczęściej się uczymy?

Z programem, czy bez?

Wycieczki z programem, czyli zorganizowane to już nie tylko domena biur turystycznych. Miałam w ręce nie dalej, jak dwa miesiące temu program wyjazdu szkolnego na zieloną szkołę, w którym nie było miejsca na żadną inwencję twórczą nauczyciela. Z jednej strony to dla kadry opiekunów duże ułatwienie, ale z drugiej – czasem warto postarać się dopasować do profilu klasy i zainteresowań dzieci niż ślepo wierzyć, że sztywna propozycja miejsca, do którego się udajemy zainteresuje wszystkie dzieciaki.

One thought on “Wycieczki szkolne

  1. Pamiętam moje wycieczki szkolne… nigdy nie kończyły się dobrze… nie powiem dla kogo ale ja wracałam z uśmiechem ^^

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *