Dlaczego Toruń?

Toruń nie był zaplanowany. A przynajmniej nie jako wycieczka krajoznawcza. Po prostu (i tu przyznaję się bez bicia) wylądowałam tam na wieczorze panieńskim (bardzo zresztą udanym), a że pozwalał na to czas, postanowiłam co nieco zobaczyć.

Jak zaplanować weekend w Toruniu?

Jak zaplanować niezaplanowaną wycieczkę? Najprościej po prostu zapytać znajomych lub Wujka Google 😉 A tak na poważnie – nie nastawiałam się na jakiś dłuższy trip. Ot po prostu zerknęłam na stronę [klik] i swoją uwagę zwróciłam na toruńską Starówkę. Wiadomo, że dużego miasta nie zwiedzi się w dwa dni, choćby były mega intensywne.  Z mojego małego „riserczu” wyniknęło coś fajnego, bo Toruń, jak się okazuje, a właściwie jego „serce” jest bardzo bogaty w różne ciekawe i warte obejrzenia miejsca.

Co ciekawego można zobaczyć w Toruniu? Starówkę!

Tak naprawdę, wystarczy podjechać / podejść pod pomnik Mikołaja Kopernika i rozejrzeć się dookoła. Gwarantuję, że każdy będzie miał w czym wybierać! 

Toruńska Starówka urzeka pięknem brukowanych uliczek (nie polecam zatem butów na obcasie) oraz wąskich, wysokich, kolorowych kamieniczek. To zupełnie inny klimat niż w Krakowie. 

Oczywiście Kopernik.

My w Krakowie mamy swojego Mickiewicza, pod którym umawiamy się na spotkania, a w Toruniu mają Kopernika. Ot i cała filozofia. Duży pomnik najbardziej znanego astronoma, który „zatrzymał Słońce i ruszył Ziemię” to zdecydowanie serce miasta. Od niego zaczęłam swoje zwiedzanie.

Filutek i Osiołek

Metalowe rzeźby stoją na ulicy i kuszą mijających je przechodniów, by przystanąć i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Przyciągają nie tylko dzieci, ale i dorosłych. A do Filutka – małego pieska z kapeluszem i parasolem jest wręcz kolejka! Za to osiołek, gdy koło niego przechodziłam stał samotnie, jakby czekając na mnie i aparat. Nie omieszkałam zatem zrobić sobie z nim kilku pamiątkowych fotek. Historia tego mini monumentu jest ciekawa. Otóż jak wynika z zasłyszanych przeze mnie opowieści jest on nawiązaniem do historycznego pręgierza – kary wymierzanej za drobne oszustwa i przewinienia. Początkowo drewniana figurka z ostro zakończonym, metalowym grzbietem był karnym pręgieżem, na którym sadzano skazanych żołnierzy toruńskich sił zbrojnych i obwożono dookoła rynku narażając ich na niewygody i pośmiewisko. Oryginalny osioł stał w tym miejscu aż do roku 1979.

Toruńska Krzywa Wieża

Nie tylko Piza słynie ze swej wieży opierającej się prawom grawitacji. W Toruniu także możemy znaleźć tak niespotykaną atrakcję. Jest to stara, średniowieczna baszta obronna, a związana z nią legenda mówi, że powstała w związku z zachowaniem pewnego krzyżackiego rycerza, który wbrew obowiązującym regułom zakochał się w mieszczance – córce jednego z toruńskich kupców. Po złamaniu ślubów jego pokutą było wzniesienie krzywej wieży, jako symbolu odejścia z zakonu. Tak naprawdę jednak krzywizna wieży została spowodowana przez osunięcie się piaszczystego podłoża, które to właśnie nadało jej tak niespotykany „odchył” od reguł.

Historia piernika i piernikowanie.

Wiecie, że piernik początkowo nie był piernikiem? Był chlebem. Twardym, korzennym, najczęściej zabieranym w długie podróże jako podstawowy składnik pożywienia. Korzenne dodatki sprawiały, że poza oryginalnym smakiem posiadał bardzo ważną cechę – prawie w ogóle nie ulegał zepsuciu. Był twardy, przez co najlepiej smakował po wymoczeniu w wodzie lub mleku. Oryginalna nazwa tego chleba brzmiała „pierny chleb”. Pierny, czyli pieprzny, a jego wykorzystanie wiązało się nie tylko z zaspokajaniem głodu, ale przede wszystkim z leczeniem wielu dolegliwości żołądkowych oraz podczas przeziębienia. Sekretem od dawna były i są składniki. Piernik posiadał aż 7 podstawowych przypraw korzennych: imbir, goździki, cynamon, kardamon, gałka muszkatołowa i anyż. Sekretem są oczywiście proporcje oraz mąka, a właściwie jej rodzaje, ponieważ pierniki wcale nie są wyrabiane z tradycyjnej mąki toruńskiej 🙂

Poprzez lata przepis na pierniki wielokrotnie modyfikowano. Znany nam dzisiaj słodki smak ciastek uzyskano przez dodanie do ciasta miodu, który osłodził twardość piernego chleba.

Historię piernika oraz historię toruńskich Katarzynek poznamy biorąc udział w warsztatach z piernikowania organizowanych w wielu miejscach na terenie miasta. My braliśmy udział właśnie w takim małym wydarzeniu, dzięki któremu udało się nam poznać nie tylko ciekawostki związane z Toruniem, ale i doskonale bawić się podczas wypiekania własnych małych piernych chlebków.

Nasze warsztaty odbywały się w Piernikowej Chacie, o tutaj: http://www.piernikowa-chatka.pl/pl/strona-glowna

Widok na Toruń z lotu ptaka, czyli wizyta na Wieży Ratuszowej.

W toruńskim Ratuszu znajduje się muzeum. Poza oczywistymi walorami z Wieży Ratuszowej rozciąga się widok na przepiękną panoramę miasta. We środy wstęp na wystawy stałe w muzeum jest bezpłatny. Przepiękne wąskie i wysokie kamienice starego miasta widziane z zupełnie innej perspektywy, a także widoczne z wysokości 40 metrów Stare Miasto, wiszące w oddali mosty i ludzie – mrówki, poruszający się po uliczkach Starego Miasta i po Rynku to widok iście nieziemski. Warto (jeśli nie ma się lęku wysokości oczywiście) wybrać się w podróż ciasnymi korytarzami wieży z zegarem n sama górę i zaczerpnąć nie tylko widoków, ale i świeżego powietrza 🙂

Zdecydowanie nie polecam wychodzenia na ten punkt widokowy tym, którzy maja lęk wysokości lub klaustrofobię (to z powodu ciasnych korytarz wiodących na górę, po dość stromych schodach). Wyjście zdecydowanie bez małych dzieci 😉 No i trzeba pamiętać, że na górze może wiać wiatr!

Więcej o samej wieży dowiecie się tutaj: http://www.turystyka.torun.pl/art/213/punkty-widokowe.html

 

***

Toruń bardzo nam się spodobał. Zafascynował wręcz i już wiem, że chcę wrócić po więcej, bo nie wszystko widziałam. No i do kolekcji brakuje mi zdjęcia z Filutkiem. Chciałabym także zobaczyć Planetarium i zwiedzić Muzeum Piernika, bo na to zdecydowanie zabrakło czasu i sił. Chcę też raz jeszcze zjeść przepyszne pierogi z łososiem w Kurantach i napić się pysznej kawy u Lenkiewicza. Więc – do zobaczenia Toruń!