Konstanty Stecki…

… nie wiesz kim jest? Nie wiesz, czego dokonał? Tutaj nie znajdziesz o nim informacji ponad odnośnikiem do jego strony na wikipedii –> Konstanty Stecki – Wikipedia. Chciałam Ci jednak opowiedzieć o książce, która wiele lat temu zrobiła na mnie ogromne wrażenie…

Góry mogą być niebezpieczne!

Ile razy słyszeliście o tym, że pogoda w górach jest nieprzewidywalna? Kto z Nas nie słyszał o tym, by wychodząc w wyższe partie gór zawsze informować o planowanej trasie, czasach dotarcia do celów oraz o planowanym czasie powrotu? Ile razy w mediach podnoszone były „njusy” o nieprzygotowanych do górskich wypraw, którzy za pieniądze podatników byli ratowani od skutków swojej głupoty, niewiedzy i braku doświadczenia. Ile było przypadków zamarznięcia, zagubienia; ile było wypadków, spowodowanych po prostu brakiem wyobraźni?!

Góry naprawdę mogą być niebezpieczne i od samego początku każdy z nas powinien mieć tego świadomość.

Bezpieczne góry, bezpieczne szlaki…

Często bywam na wydarzeniach związanych z bezpieczeństwem w turystyce. Chętnie rozmawiam na temat bezpieczeństwa w górach, dzielę się swoimi doświadczeniami i przede wszystkim jak najwięcej staram się przekazać mojemu Bączkowi. Jednym z pierwszych eventów, w którym brałam udział była akcja „Bezpieczne Góry” z roku 2012. Więcej o samym wydarzeniu (nomen omen kontynuowanym od tamtej pory cyklicznie) możecie przeczytać tutaj: Bezpieczne Góry 2012

Bezpiecznie+na+górskim+szlaku

Bezpieczeństwo w górach

W dobie komórek, tabletów i wszechobecnego internetu najprostszym rozwiązaniem zawsze wydaje się być  kontakt bezpośrednio ze służbami ratownictwa GOPR. Oczywiście wciąż aktualny i niezmienny jest numer alarmowy (z komórki 112), który łączy nas z niezależnym operatorem, który przyjmując zgłoszenie kieruje go do odpowiedniej komórki odpowiedzialnej za reakcję. Warto jednak pamiętać również o numerze połączenia bezpośrednio z GOPRem ub TOPRem i warto mieć go wpisanego w kontakty zwłaszcza wtedy, jeśli chodzimy po górach lub planujemy wycieczkę w teren. Numer 601 100 300 połączy nas bezpośrednio z dyspozytorem odpowiedzialnym za ratownictwo górskie, co nie tylko ułatwi rozpoznanie, jak i przyspieszy reakcję odpowiednich służb. Zaznaczę, że w momencie, gdy mamy kiepski zasięg wystarczy z naszej komórki wysłać sms i procedury ratunkowe już zostają wdrożone.

Co jednak w momencie, gdy komórki przy sobie nie mamy lub po prostu nam się rozładowała?

SOS

Wszyscy zapewne znają kombinację „trzy krótkie – trzy długie – trzy krótkie”, czyli międzynarodowy sygnał wzywania pomocy – SOS. Wprowadzony w 1908 roku stanowi najłatwiejszy do zapamiętania i jednocześnie najbardziej znany kod wzywania pomocy. W momencie, gdy nie ma innej możliwości prosta kombinacja wystukiwana, wybijana, wybłyskiwana w formie sygnału może sprowadzić do nas pomoc.

Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że w ratownictwie górskim istnieje również inny:

Sześć błysków na minutę

nazywany również sygnałem alpejskim. Zasada nadawania jest prosta – sygnał (dźwiękowy lub wizualny) nadajesz co 10 sekund 6 razy (przez minutę), a potem kolejną minutę czekasz na odpowiedź. Jeśli ta nie nadejdzie – możesz, a nawet musisz nadać sygnał ponownie. Jeśli widzisz sygnał alpejski MUSISZ na niego odpowiedzieć – w ten sam sposób, tylko 2 razy wolniej (a więc 6 sygnałów co 20 sekund, w sumie całość nadawania trwa 2 minuty). 

Inspiracja w książce Steckiego

Właśnie z książki Steckiego – „Sześć błysków na minutę” dowiedziałam się o sygnale alpejskim. 

Książka trafiła mi w ręce przypadkiem i szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że pochłonę ją w takim tempie. Mało tego – jedna z opowieści zmotywowała mnie i zainspirowała do trasy na Sarnią Skałę, którą opisywałam w innym poście: Sarnia Skała przez Dolinę Strążyską.

Sama książka to zapis początków TOPRu w czasach, kiedy o bezpieczeństwie w górach mówiło się mało albo w ogóle. W treści pojawiają się nazwiska, które dla miłośników gór, a Tatr w szczególności na pewno nie pozostaną nierozpoznane. Jeśli ktoś z Was interesuje się pracą ratowników górskich, to jest pozycja obowiązkowa. Wszystkie historie przedstawione przez autora w formie opowieści z życia ratownika górskiego i przewodnika tatrzańskiego są historiami prawdziwymi, a całość kończy tragiczna opowieść o Jadwidze Brydównej, o której więcej przeczytacie też >tutaj< 

 

Jeśli tym wpisem udało mi się zainteresować Cię nieco w moim przekonaniu zakurzoną twórczością Konstantego Steckiego udostępnij go dalej. Jeśli uważasz, że ten tekst jest wartościowy – pokaż go innym. Ciebie nic to nie kosztuje 😉