Jakiś czas temu wędrując po Krakowie zimowym popołudniem (czy raczej południem, bo zimą popołudniu jest nie tylko zimno, ale i ciemno) stwierdziłam, że warto byłoby pokazać miasto od nieco innej perspektywy. Postawiłam na to, co moje dziecko uznało za świetny pomysł – zwiedzanie Grodu Kraka za pomocą naszych legend i opowieści. Co prawda jako pierwszą wybrałam inną legendę – tę o smoku wawelskim – ale to byłoby zbyt proste. Zanim zbliży się pora równonocy i przesilenia letniego pomyślałam, że dobrze będzie przypomnieć Wam skąd wzięło się popularne w Krakowie święto zwane „Wiankami” oraz dlaczego Kopiec Wandy jest w Nowej Hucie.

Na pewno krakowianom znana jest legenda o Wandzie, co nie chciała Niemca i zamiast wyjść za niego za mąż utopiła się w Wiśle, ale szerszemu gronu przypomnę całą historię.

O pięknej i dzielnej królewnie Wandzie – wg. Jana Adamczewskiego

Wanda była królewną – córką krakowskiego możnowładcy (króla) Kraka, która po jego śmierci odziedziczyła królestwo i koronę. Pretendentów do jej ręki było wielu, a wśród nich był i niemiecki książę Rydygier. Wysłał on poselstwo do Krakowa, by ślub z królewną ułożyć i w ten sposób królestwo zagarnąć. Wanda Niemca za męża nie chciała, a odmowa była równoznaczna z wypowiedzeniem wojny – takie to były czasy. Broniąc miasta rycerze polscy odnieśli ogromne zwycięstwo, a widząc klęskę wojsk niemieckich książę Rydygier przebił się mieczem. Jak też szybko wojna się zaczęła, tak równie szybko dobiegła końca. Jedyna królewna nie była szczęśliwa z takiego obrotu sprawy, a wierząc głęboko w boską opatrzność uznała, że bogom należy się ofiara dziękczynna. Postanowiła złożyć zatem w owej ofierze swoje życie. I tak w otoczeniu dostojników i dworzan ruszyła na jedno z pobliskich wzgórz, gdzie oddała swoje życie falom Wisły. Długo jeszcze potem jak zniknęła w rzece kołysał się na falach jej wianek, zrobiony z polnych kwiatów.

Krakowskie „Wianki”

Tradycja czczenia nocy świętojańskiej od wieków powiązana jest z tą właśnie legendą, choć powiązanie to wydaje się być tylko mglistym skojarzeniem.

Na pamiątkę dzielnej Wandy, co nie chciała Niemca co roku o tej samej porze panny z Krakowa czcząc pamięć wrzucały do wody samodzielnie uplecione z trawy i kwiatów wianki. W późniejszych czasach tradycja ta, wzbogacona o pogańskie obrzędy świętowania Nocy Świętojańskiej stała się cyklicznym wydarzeniem, na które tłumnie przybywają nie tylko krakowianie. Jak byłam młodsza brałam udział w pleceniu nakryć głowy i symbolicznym wrzucaniu ich w wodę.

Dlatego 21 czerwca (lub w weekend najbliższy tej dacie) na bulwarach wiślanych w okolicach Wawelu odbywa się święto zwane „Wiankami”. 

Obecnie „Wianki” łączone są jedynie z obrzędami pogańskimi. Nic w tym zresztą dziwnego, skoro rzeczona Wanda w objęcia Wisły rzuciła się nie z zamku, a więc i nie ze Wzgórza Wawelskiego, a ze wzniesienia poza miastem. Na tym miejscu obecnie znajduje się dzielnica Krakowa zwana Nową Hutą. Tam też stoi Kopiec Wandy, usypany dla upamiętnienia dzielnej królewny. Wieś najbliższą nazwano Mogiłą i po dziś dzień stojący na szczycie wzniesionego kopca orzeł – symbol Polski – spogląda w stronę Wisły.

Kopiec Wandy

Stoi w bliskim sąsiedztwie Huty im. Tadeusza Sędzimira (dawniej Huta Lenina). Według legendy powstał dla upamiętnienia dzielnej królewny, która broniąc Krakowa odparła atak niemieckiego księcia, a potem z wdzięczności dla bogów rzuciła się ofiarnie do Wisły. 

Tak naprawdę Kopiec Wandy usypany został w VII lub VIII wieku. Ma około 14 m wysokości i około 45 m średnicy w podstawie. Nie jest więc mały, choć i nie największy, jaki znajduje się w naszym mieście. Kopiec został zwieńczony marmurowym pomnikiem, który zaprojektował Jan Matejko.

Ciekawostką jest to, że 4 listopada i 6 lutego, stojąc na szczycie Kopca Wandy zobaczymy słońce wschodzące dokładnie nad innym krakowskim kopcem – Kopcem Krakusa, o którym miałam już okazję pisać: O Kopcu Krakusa. Odwrotnie natomiast, czyli ze szczytu Kopca Krakusa możemy zobaczyć słońce wstające dokładnie nad Kopcem Wandy 2 maja i 10 sierpnia.

Jak dojechać na Kopiec Wandy?

Najprościej będzie jeśli wsiądziecie w tramwaj, który zawiezie Was niemal pod sam szczyt. Macie do wyboru linie 21 i 44 (przystanek Kopiec Wandy – pętla) oraz linie 10, 16 i 40 (przystanek Kopiec Wandy). Skąd to rozróżnienie? Są dwa przystanki w okolicy kopca. Jeden jest pętlą tramwajową. Wysiadając należy przejść drogą szutrową do alejki i dalej ruszyć pod cieniem drzew wzdłuż ogrodzenia terenów Huty im. Tadeusza Sędzimira (dawniej Huty Lenina). Drugi przystanek znajduje się na wiadukcie i wysiadając z tramwaju należy skierować się n schody z żółtą barierką. Po wyjściu na nie znajdziemy się bezpośrednio pod kopcem.

Biorąc pod uwagę dojazd tramwajem polecam zerknąć na aplikację Jak dojadę. Dzięki niej poruszanie się po mieście będzie ułatwione, a aplikacja pokarze Ci jak dostać się do Kopca Wandy nawet z takiego przystanku, na który nie wjeżdżają tramwaje, o których mówiłam wcześniej.

Jeśli poruszasz się samochodem najlepiej będzie dojechać pod Główną Bramę Huty im. Tadeusza Sędzimra (ul. Ujastek Mogilski) a przed wjazdem na wiadukt poszukać miejsca do zaparkowania. Może to być problematyczne, ponieważ nie ma tam  w okolicy parkingu 🙁 Pierwszy raz może więc wiązać się z pobłądzeniem po okolicy kopca.