Ponieważ cykl z alfabetem bardzo się Wam spodobał i pytaliście o kolejne części postanowiłam od czasu do czasu wrzucać tematycznie jakiś alfabecik. Być może zainspiruje Was to do spaceru, wycieczki lub po prostu do rodzinnego spędzania czasu.  Dziś jednak publikuje ostatni z cyklu o Krakowie wpis inspiracji alfabetycznych. W ciągu tych trzydziestu paru liter pojawiło się kilka ciekawych miejsc, kilka opcji typu „gdzie zjeść” i kilka odpowiedzi na pytanie „co zobaczyć?”, czy „gdzie pójść?”. Dwie pierwsze części znajdziecie 

Tutaj – część pierwsza  i  Tutaj – część druga  

Dziś pora na część trzecią – ostatnią o Krakowie, ale zapewne nie ostatnią z tego cyklu 🙂 Przed Wami literki od O do końca alfabetu. Miłego czytania i super inspiracji życzę 🙂

O jak obwarzanek, czyli precel

To wizytówka naszego miasta. Okrągłe, zawijane w pierścień, tradycyjne: z makiem i solą lub mniej tradycyjne z siemieniem, serem i papryką. Nie ma drugich takich nigdzie indziej. Historia krakowskiego precla sięga wieku XIV, gdyż z tego okresu pochodzą pierwsze wzmianki o tym przysmaku. Jednak niewykluczone, że obwarzanki już wcześniej podbijały serca Krakowian. Początkowo wypiekane były i sprzedawane przez specjalny cech piekarski, jednak później mniej rygorystycznie podchodzono i do samego wypieku i do sprzedaży bajgli. Krakowskie precle można kupić niemal na każdej ulicy w obrębie rynku i na wielu przystankach komunikacji miejskiej. Ceny wahają się od 1.60 do 2.50 (stan na 2018).

P jak Planty Krakowskie

Są okalającym Rynek Główny „spacerniakiem”, choć nie wiem, czy to źle kojarzące się słowo odda klimat tego miejsca. Planty Krakowskie powstały w miejsce dawnych murów obronnych i od mniej więcej XIX wieku stanowią wkomponowaną w Stare Miasto zieloną przestrzeń rekreacyjną. Teren plan podzielony była na 8 części, tzw. ogrodów. Za swoich młodych czasów tereny te miały przede wszystkim funkcję rekreacyjną – mieszkańcy mogli tutaj spacerować, tutaj też organizowane były miejskie zabawy i festyny. Podczas trwania II Wojny Światowej i długo po niej Planty Krakowskie niszczały kompletnie pozbawione ozdób przetopionych przez Niemców na maszyny i broń, brakowało tzw. małej architektury – miejsce zamiast być wizytówką miasta – straszyło i przypominało o minionych czasach. Dopiero po roku 1989 rozpoczęto rewitalizację zielonych płuc Krakowa i dzisiaj możemy oglądać Planty Krakowskie ze stylowymi lampami, ogrodzeniami, ławkami oraz resztami odrestaurowanych murów obronnych.

R jak Rydlówka

Nie znam osoby, która choćby nie kojarzyłaby nazwiska Wyspiańskiego i nie słyszałaby o słynnym „Weselu”. W podkrakowskich (wówczas) Bronowicach, a dziś jednej z dzielnic miasta znajduje się dworek, w którym ślub wzięli Lucjan Rydel z Jadwigą Mikołajczykówną, które to Wyspiański opisał w „Weselu” właśnie. Niestety od 2014 roku Muzeum Regionalne Młodej Polski jest nieczynne i nie wiadomo, kiedy znów otworzy swoje podwoje dla zwiedzających. Jednakże będąc w okolicy warto zaglądnąć pod dworek choćby dla pocieszenia oczu jego architekturą.

S jak Sukiennice

Nazwa Sukiennice jest tak samo mocno kojarzona z Krakowem, jak Wawel, czy Nowa Huta. Początkowo nie było sukiennic tylko kramy, w których sprzedawano sukno (materiały) i które w okolicach wieku XIV zostały zadaszone. Stąd dzisiejszy wygląd Sukiennic, których funkcja targowa pozostała od tylu lat niezmienna. Później hala Sukiennic została zmodernizowana – nadano jej pierwotny kształt prostokąta, w środku którego pod zadaszeniem umieszczono kramy. Niestety pierwsze  – gotyckie Sukiennice – spłonęły niedługo po zadaszeniu kramów, a na ich miejscu postawiono w drugiej połowie XIV wieku nowy budynek. Mniej więcej w tym samym czasie poprzez środek pociągnięto przejście i właściwie w takiej formie możemy zobaczyć Sukiennice dzisiaj. Jedyne, co się zmieniło to sprzedawane towary i oczywiście ceny. W Sukiennicach kupisz niemal wszystko, co polskie i niekoniecznie dobre (ładne, tanie, regionalne), za to na pewno sporo za to zapłacisz. To miejsce jest bowiem obliczone niemal w całości na turystów. Nie oznacza o jednak, że nie warto tam wejść – jak najbardziej warto. A jak już znajdziemy się w środku to koniecznie zwróćmy uwagę na trzy rzeczy:

  • przepiękne płytki podłogowe
  • przepiękne malowidła herbów na ścianach nad stoiskami/kramami
  • wiszący na łańcuchu w przejściu od strony Kościoła Mariackiego nóż związany z jedną z krakowskich legend

Ś jak ścieżki rowerowe

Kraków coraz bardziej się rozwija i to, co kiedyś było nie do pomyślenia teraz staje się faktem. Powoli odchodzi się od zwiedzania miasta i okolic na nogach, a proponuje nieco szybszy i z pewnością ciekawszy sposób – na rowerze. Jest to o tyle przyjemniejsze, że nie tłoczymy się w tramwajach i autobusach, a korzystamy z krakowskiego powietrza (celowo nie napisałam „świeżego”, choć akurat latem nie zauważyłam, by normy pyłów były przekroczone). Poza wytyczonymi ścieżkami rowerowymi, których sieć coraz dalej od centrum sięga i coraz bardziej oplata miasto, są również trasy rowerowe, na których podczas jazdy możemy zapoznać się z wieloma zabytkami. Generalnie jest szybciej i przyjemniej i nikt nie powiedział, że nie może być grupowo 🙂 Oczywiście każda trasa powinna być przemyślana, bo nawet, jeśli ścieżki gdzieś nie ma, to przy odrobinie dobrych chęci i znajomości przepisów ruchu drogowego dojedziemy wszędzie. Aaa… I nie martwcie się, jeśli nie macie swojego jednośladu, tylko szybko sprawdźcie ofertę vavelo.pl

T jak Tyniec (a właściwie Opactwo Tynieckie)

Dlaczego to miejsce warte jest wyróżnienia? Przecież pisałam wcześniej, że kościołów w Krakowie bez liku. Czym zatem ten kościół i klasztor się wyróżnia? Ano tym, że to najstarszy, istniejący klasztor w Polsce. W chwili obecnej jest to też największa wspólnota benedyktyńska w Polsce, gdzie rytm dnia wciąż wyznacza liturgia godzin. Opactwo samo w sobie zamknięte jest przed oczami wścibskich turystów, ale zewnętrzny dziedziniec, sklepik z produktami benedyktyńskimi oraz kościół to miejsca chętnie odwiedzane nie tylko przez Krakowian. Wokół klasztoru rozciągają się tereny spacerowe oraz świetnie nadające się do jazdy na rowerze.

U jak Uniwersytet Jagielloński

Poza tym, że Uniwersytet Jagielloński jest najstarsza polską uczelnią i jedną z najstarszych tego typu placówek w Europie; poza tym, że Uniwersytet Jagielloński ma bogatą historię to posiada on kilka ciekawych muzeów, które można indywidualnie odwiedzić. Na szczególną uwagę zasługiwać tutaj będzie Muzeum Ogrodu Botanicznego, Centrum Edukacji Przyrodniczej oraz Muzeum Farmacji, ale w „ofercie” uczelni znajdziecie o wiele więcej propozycji. Wszystkie zebrane są na jednej stronie – o tutaj: https://www.uj.edu.pl/struktura/muzea

W jak Wawel

O Zamku Królewskim na Wawelu wiele nie trzeba mówić. Czasem mam wrażenie, że jest to poza Rynkiem Głównym najczęściej odwiedzanie miejsce w Krakowie. Nie lubię tak komercyjnego i pełnego turystów zamku. Najlepiej czuję się będąc tam wcześnie rano lub późnym popołudniem, kiedy już nie ma tam tłumów (albo przynajmniej są dużo mniejsze niż w środku dnia…) Wawel to dla mnie nie tylko Komnaty Królewskie i Skarbiec. Wawel to przepiękne Królewskie Ogrody oraz zewnętrzny i wewnętrzny dziedziniec oraz cudowny widok na zakole Wisły oraz jaskinia Smoka Wawelskiego.

Z jak zapiekanki z Kazimierza

Krakowski Kazimierz to miejsce kultowe z wielu względów. Na Placu Nowym, w tzw. „Okrąglaku” codziennie do późnych godzin nocnych można kupić przepyszne zapiekanki. To niemal tak samo znany i tak samo chętnie odwiedzany street food, jak kultowa już Nyska z kiełbaskami.  Jeśli znajdziecie się podczas swoich wędrówek w okolicy Placu Nowego i będziecie mieli chęć na pyszną zapiekankę śmiało stańcie w kolejce do „Endziora” i cieszcie się prawdziwie naszymi smakami 🙂